fbpx

Papier, kamień, ebook. Co takiego jest w papierowych książkach, czego ebooki nie mają?

Gdy na rynek weszły czytniki ebooków, osobiście byłam zachwycona. Wreszcie mogłam mieć przenośne małe urządzenie, które zastąpi ciężkie książki. Jednak po zakupieniu czytnika niektórzy z moich znajomych uznali to za herezję. “Ty taka tradycjonalistka! – oburzała się moja przyjaciółka – przecież to nie ma duszy!” Inna zniesmaczona znajoma uznała, że książki to dla niej także zapach i dotyk. Jak dla mnie książki to przede wszystkim medium informacji, nośnik, nie ma więc znaczenia czy papierowy czy elektroniczny. Niemniej muszę przyznać, że mając do wyboru wersję papierową i elektroniczną podświadomie zdecyduje się na tę pierwszą.


Wedle “The Economist” podobnego wyboru dokonuje wciąż większość czytelników na całym świecie. A wydawało się, że wejście na rynek czytnika Kindle z technologią imitującą druk da stuprocentową przewagę temu nośnikowi. Bez ekranu ledowego męczącego oczy, lekki i funkcjonalny czytnik jest w końcu lepszy niż sterta ciężkich książek. Można go zabrać ze sobą na wakacje w bagażu podręcznym, nie mówiąc już o podłączeniu do Internetu, które daje możliwość bycia na bieżąco. Po papierową książkę musimy fizycznie udać się do sklepu czy biblioteki, fizycznie ją znaleźć i kupić/wypożyczyć. Biorąc pod uwagę coraz większą popularność zakupów online, wydaje się, że współczesny konsument najchętniej w ogóle nie wychodziłby z domu. Ale jednak…

Racjonalnie rzecz biorąc, ebooki są lepszą wersją po pierwsze, dla środowiska (papier = drzewa), dla naszego kręgosłupa (mniejszy ciężar), wygody (łatwiejszy dostęp) i, z systemem e ink, tą samą jakością, co klasyczne książki. Mimo to statystyki wskazują, że czytelnicy wciąż wybierają wersje papierowe.

Wedle danych, w USA książki drukowane stanowią wciąż 65% pozycji na rynku, w czasie gdy ebooki jedynie 28%. Natomiast 40% Amerykanów czyta wciąż jedynie wersje papierowe. W porównaniu, jedynie 6% przerzuciło się na wersje zdigitalizowane¹.

Ponadto Amerykanie niechętnie odnoszą się także do czytników ebooków, czytając wersje elektroniczne na innych urządzenia jak np. tablety². Oznacza to, że przeciętny czytelnik, nawet jeżeli jest zaznajomiony z ebookiem, wciąż nie jest przekonany do czytnika

Podobnego zdania co do książek papierowych są również Polacy. Wpisując w wyszukiwarkę pytanie na temat preferencji odnośnie tego dylematu, można znaleźć następujące opinie:

Czytnik zagościł w moim domu, a ja zaczęłam więcej czytać książek w wersji elektronicznej. Tak samo chętnie czytam książki w wersji papierowej, jak i elektronicznej. W zasadzie nie robi mi to wielkiej różnicy. Książki tradycyjne są mi po prostu bliższe ze względu na pewien rodzaj sentymentu, który do nich żywię³.

Autorka wpisu jest zatem dość neutralna, choć raczej skłania się ku czytnikowi ze względu na brak miejsca na papierowe książki, do których jednak, jak sama zauważa, żywi sentyment. Mimo to komentarze odnośnie tego wpisu są już bardziej emocjonalne:

Ja również jakiś czas temu dałam szansę czytnikowi. Ale książki jak kupowałam, tak kupuję 😉 A miał to być duży krok w stronę oszczędności. Nic z tego. E-booki czyta się świetnie, wygodnie, szybko, ale chętniej sięgam jednak po papierowe wersje. Postanowiłam, że na czytniku będę gromadzić tylko grubaśne księgi, książki do „autobusu” oraz te, których nie mogę zdobyć w wersji papierowej. I sprawa rozwiązana 😉 Mniej więcej…
1)Co sądzicie o moim pomyśle wyprzedaży i zamiany wszystkiego, co się da oczywiście, na wersje elektroniczne?
Moim zdaniem jest on szalony jednak książki papierowe mają w sobie jakąś magię to, że możesz na nie spojrzeć , dotknąć , przewrócić kartki, znaleźć ulubiony cytat, podpisać , zostawić ślad itd. Wiem, że technika idzie do przodu i w ogóle, ale moim zdaniem to już by była mała przesada
Jak na razie jestem za książkami tradycyjnymi (może to dlatego, że nie mam ich zbyt wiele), ale kiedyś czytałam w wersji e-book i niby jest to jakiś „łatwiejszy” sposób, ale przez to popsułam sobie trochę wzrok i nawet jakoś tak nie mogę się dogłębnie „wczuć” w historię książki. Według mnie jest to bardzo szalony pomysł, żeby wysprzedać wszystkie książki i zamienić je ebookami. Straszny mam do nich sentyment i po prostu nie byłabym wstanie się z nimi rozstać. 🙂
Ja bym się chyba popłakała, gdybym miała sprzedać moje książki. Autentycznie serce by mi pękło. Lubię e-booki nie mam nic przeciwko, ale żeby zaraz takie radykalne kroki. Nigdy w życiu. Nie chodzi mi o samą treść książek, ale o samo obcowanie z formą książki. Cieszy mnie patrzenie, dotykanie, przewracanie stron, wąchanie…, a nawet pożyczanie książek innym. U mnie pomysł by się nie sprawdził, ja radzę nie podejmować takiej decyzji zbyt pochopnie, wiesz zawsze można kupić większy dom 😛 🙂♠

Jak możemy zauważyć, komentarze te przypominają opinie moich koleżanek na temat czytnika ebooków. Cytowane wyżej osoby uważają pomysł zamienienia książek tradycyjnych na zdigitalizowane dosłownie za “szalony”. Widzą wyższość wersji papierowej nie tylko z powodów sentymentalnych, ale także praktycznych. Książka fizyczna jest bardziej użyteczna, gdyż można w niej coś zaznaczyć, znaleźć na danej stronie etc. Niemniej, czynnik emocjonalny jest tu z pewnością dominujący. O co więc chodzi?

Oczywiście tym fenomenem już zdążyli się zająć naukowcy. których wyniki badań mogą nam coś rozjaśnić.

Wstępnie warto przedstawić statystykę. Wedle badań przeprowadzonych przez brytyjską stronę internetową Fat Brain wychodzi na to, że większość czytelników (65%) kieruje się… przyjemnością. Książki papierowe wzbudzają w nich pozytywne emocje, czyli chodzi tu własnie o pozytywny stosunek emocjonalny (książki mają “duszę”, ważny jest też dotyk i zapach). I tu mamy 11% badanych, którym to własnie brak zapachu przeszkadza w ebookach. Do głosu dochodzą tez pozerzy, 9% ankietowanych zaznaczyło, że trzyma się papierowych wersji w celu zaimponowania znajomym. Wszak wszyscy znamy tych ludzi z pokaźną biblioteką w salonie, którzy w ten sposób chcą pokazać, że są intelektualistami.

Istotna okazuje się również sama estetyka. 53% badanych ocenia książkę po okładce, a 44% wybiera je ze względu na to, że chce zrobić komuś prezent.

Do tego dochodzą też motywy praktyczne, 42% użytkowników uważa za ważny sam sposób zakupu (i tu znowu dochodzi też kwestia przyjemności) a 45% chce mieć możliwość odsprzedania książki.

Można tu wymienić jeszcze parę motywów (w celu zapoznania się ze wszystkim kliknij tutaj), jednak ten, który wydaje się ważny dla mnie brzmi: “61% twierdzi, że łatwiej się uczyć, korzystając z papierowych książek. Można naklejać na nich samoprzylepne karteczki, podkreślać fragmenty różnymi kolorami, a przede wszystkim otwierać kilka tomów jednocześnie i zerkać na wszystkie na raz♣.” Potwierdzałyby to także inne badania, wedle których stwierdzono, że… nasz mózg po prostu woli papier.

Lepsze przyswajanie wiedzy z tradycyjnego papieru potwierdziły także badania  dr Kate Garland z University of Leicester w Wielkiej Brytanii oraz prof. Anne Mangen z norweskiego uniwersytetu w Stavanger♥. Z badań tych wynika, że przyswajanie informacji z książki tradycyjnej lepiej wpływa na czytanie ze zrozumieniem oraz zapamiętywanie. Ponadto rodzaj nośnika wpływa też na samą szybkość czytania.

ujawniły się bardzo duże różnice w szybkości czytania w zależności od nośnika tekstu. Bezapelacyjnie wygrała tradycyjna książka – przeczytanie opowiadania na iPadzie trwało o 6,2 proc. wolniej niż z książki, a z czytnika Kindle – aż o 10 proc. wolniej♦.

Jak więc widzimy, technologia e ink być może imituje prawdziwy papier, ale nie wpływa wcale na zapamiętywanie tak jak w przypadku książki tradycyjnej, natomiast szybkość czytania w Kindle była jeszcze wolniejsza niż na iPadzie. Wychodzi więc na to, że preferowanie wersji tradycyjnych to nie tylko sentyment, a emocje mogą mieć istotny wpływ na proces czytania i rzecz jasna zapamiętywania. Sama pamięć wzrokowa też działa lepiej przy kontakcie fizycznym z papierem. Wedle prof. Mangen w ten sposób mózg tworzy mentalną mapę książki. Dzięki temu potem łatwiej przywołać jest w pamięci pozyskane informacje.

Ponadto czytanie na nośniki elektronicznym jest dużo bardziej… męczące i rozpraszające. Jak uważa dr Erik Wästlund z uniwersytetu w Göteborgu w Szwecji, “Mózg, który w tym czasie mógłby wykorzystać swoje zasoby na zrozumienie i przechowywanie czytanych informacji, ciągle na nowo próbuje umiejscawiać tekst w przestrzeni, skupia się na śledzeniu przesuwających się wersów◊.” Natomiast czytanie na tablecie lub komputerze może “prowokować” do odrywania się od lektury przez połączenie z Internetem (kto tego nie zna?).

Podsumowując wyniki badań, można dojść do wniosków, że przewaga papieru nad ebookami odnosi się do dwóch podstawowych kwestii:

  1. Pozytywnych emocji dostarczanych przez fizyczny kontakt z książką tradycyjną.
  2.  Lepszym przyswajaniem informacji z papieru.

Wychodzi więc na to, że zastosowanie znajdzie tu teoria Marshalla McLuhana mówiąca o tym, że środek przekazu sam jest przekazem. Gwoli przypomnienia, McLuhan uważał, że technika staje się przedłużeniem świadomości człowieka, co powoduje jego alienację i coraz mniejsze zaangażowanie emocjonalne (np. u chirurga przeprowadzającego zabieg narzędziami występuje obojętność). Jednak elektronika wpływa już na większe zaangażowanie ze względu na zmniejszenie dystansu i utworzenie globalnej wioski (badacz pisał to jeszcze przed epoką Internetu, ale biorąc pod uwagę to medium trudno mu nie przyznać racji, że wzmaga ono nasze zaangażowanie, przynajmniej na poziomie pozorów). “Dążenie naszego wieku [XX – przyp. autor]  do całości, empatii i głębi świadomości jest naturalnym skutkiem techniki elektrycznej¹¹.” Tym samym technika i technologia wpływa na zmiany społeczne np. większa automatyzacja przyczynia się do zmniejszenia ilości miejsc pracy, ale także nowe media sprzyjają powstaniu nowych stanowisk, jak np. specjalista ds. social media.

Środki przekazu składają się z medium i treści. I tak np. światło elektryczne jest przekazem samym w sobie, nie zawiera treści (jeżeli mówimy o samym świetle). Tym samym McLuhan stwierdził, że treścią jednego środka jest inny środek. “Treścią pisma jest mowa, podobnie jak słowo pisane jest <<treścią>> druku, a druk jest treścią telegrafu¹².” Druk byłby także treścią ebooków.

Zmiana środków przekazu wpływa na zmiany społeczne np. na zmianę tempa lub techniki. mamy z tym do czynienia od tysięcy lat, począwszy od rewolucji neolitycznej, która diametralnie zmieniła dzieje ludzkości poprzez zastosowanie rolnictwa, natomiast wynalezienie druku wpłynęło na  wykształcenie pojęcia prywatności, mniejszy analfabetyzm a nawet, w dalszej perspektywie, do powstania protestantyzmu opartego na lekturze Biblii.

Na bazie tego wywodu McLuhan stwierdził, że “treść” zawarta w środkach przekazu jest kwestią drugorzędną, a sam środek przekazu jest przekazem. Potwierdzałaby to kwestia preferowania książek tradycyjnych, czyli druku, od nośników elektronicznych. Pytanie jednak dlaczego tak się dzieje?

Naukowcy na razie nie są w stanie sformułować jednej spójnej hipotezy. Wiadomo jedynie, że fizyczny kontakt z papierem działa lepiej na emocje, dając przyjemność i na zapamiętywanie/rozumienie informacji. Sprzyja temu całościowe ujęcie książki w postaci mapy mentalnej. I tu własnie może tkwić cały szkopuł. Fizyczną książkę jest łatwiej ująć całościowo, co wedle McLuhana jest wyznacznikiem kultury opartej na elektryczności. Za przykład może tu posłużyć kubizm, który zrezygnował ze złudzenia perspektywy w obrazie, czyli jakby nie patrzeć, fragmentarycznego ujęcia, na rzecz oglądu całościowego – “natychmiastowej, zmysłowej świadomości całości¹³”. Elektronika i wiek XX sprzyjały zatem całościowemu ujęciu struktur. Psychoanaliza, strukturalizm, teoria ewolucji -to tylko wycinek tendencji próby ujęcia całościowego w różnych dziedzinach. Widać to także w metodzie nauczania, która wymaga od dzieci wykształcenia ogólnego zamiast skupiać się na wybranych zagadnieniach.

Książka tradycyjna lepiej wpływa na możliwość całościowego ujęcia – mogę ją całą obejrzeć, sprawdzić spis treści, ostatnią stronę, zaznaczyć dany fragment i włożyć w jego miejscu zakładkę, dlatego też jej czytanie wiąże się z większą przyjemnością. Ebooki tego nie umożliwiają, ponieważ wymagają innej percepcji. Podobnie jak przejście od XIX-wiecznej mechanizacji i fragmentaryzacji do XX -wiecznegoi ujęcia całościowego wywołało wielkie zmiany społeczne, na początku nierozumiane, tak obecnie przejście do XXI wieku i doby Internetu również wpływa na takie zmiany. Fakt preferowania druku nad e inkiem dowodzi, że jesteśmy w momencie przejściowym. Prawdopodobnie pokolenie dalej będzie już miało inne postrzeganie świata na skutek ciągłej obecności nowych mediów. I wtedy możliwe, że jednak ebooki staną się bardziej popularne.


Przypisy:

¹ Źródło youtube.com, 30.3.2017.

² Źródło: digitalbookworld.com, 30.3.2017.

³ Źródło: magicznyswiatksiazki.pl, 30.3.2017.

♠ Tamże.

♣ Źródło: lubimyczytac.pl, 31.3.2017.

♥ Źródło: newsweek.pl, 31.3.2017.

♦ Tamże.

◊ Tamże.

¹¹ M. McLuhan, Zrozumieć Media. Przedłużenie człowieka, przeł. N. Szczucka, Warszawa 2004, s. 211.

¹² Tamże, s. 213.

¹³ Tamże, s. 219.

Comments: 3
  • 2 years ago

    I’m really enjoying the design and layout of your site. It’s a very easy on the eyes which makes it much more pleasant for me to come here and visit more often. Did you hire out a designer to create your theme? Great work!

    • Antropo Logos
      2 years ago

      Thank u very much. The web is designed by us, basing on the WordPress theme. But the graphics is “self made”.

  • 2 years ago

    I just want to tell you that I’m all new to blogging and site-building and certainly liked you’re web site. Almost certainly I’m want to bookmark your website . You definitely have beneficial articles. Thanks for sharing with us your website page.

Comment