fbpx

Ten cudowny mord założycielski

 

Wedle interpretacji religioznawczej Mircea Eliadego większość mitów kosmogonicznych charakteryzuje się mordem założycielskim. Ludzie zabijają bóstwo lub ono samo poświęca się dla nich w ofierze. Następstwem tego jest jednak utrata „raju”, czyli nieśmiertelności przez człowieka, który staje się śmiertelny, płciowy i skazany na pracę. Natomiast „ciało ofiarowanego bóstwa przemieniło się w pożywienie, jego dusza zeszła na ziemię, gdzie założyła krainę umarłych”¹. Mord założycielski jest zatem jednym z podstawowych toposów kulturowych, potrzebnych do stworzenia nowego świata. Owa interpretacja wydaje się szczególnie ciekawa w świetle wydarzeń z mijającego już roku.


 

Jak już napisałam, mord założycielski występuje w rozmaitych postaciach u wielu ludów. W mitologii nordyckiej stworzenie świata zostaje sfinalizowane w postaci zabicia olbrzyma Ymira przez bogów (tak zwanych Asów) i stworzenia z jego ciała Midgardu – przestrzeni znajdującej się pomiędzy niebiosami a podziemiem, mającym być później oddanym we władanie ludziom.

Jeszcze ciekawiej prezentuje się mitologia aztecka, gdzie bogowie składają się w ofierze, by utrzymać w ruchu słońce. Na bazie tego mitu Aztekowie wierzyli, że w celu utrzymania ruchu świata trzeba składać ofiary z ludzi. Powyższa wersja mordu założycielskiego, stającego się również tym, co Eliade nazywa mitem-wzorcem², czyli mitem, który stanowi religijne wzorce zachowań i rytuałów, stanowi dla nas bardzo ciekawe zagadnienie w świetle zdarzeń z roku 2016.

Trzeba przyznać, że zwłaszcza koniec tego roku był przepełniony śmiercią. W ostatnich dniach odeszły dwie znakomite aktorki Carrie Fisher, znana z roli księżniczki Lei  z Gwiezdnych wojen, oraz jej matka Debbie Raynolds, wcielająca się m. in. w utalentowaną Kathy Selden w Deszczowej piosence. Wcześniej, w Święta Bożego Narodzenia, zmarł gwiazdor muzyki pop – George Michael.

A to jedynie wierzchołek góry lodowej. W tym roku świat stracił bowiem wielu artystów, by tu wymienić: Prince’a, Davida Bowie, Alana Rickmana, a na naszym podwórku Andrzeja Wajdę. Lista robi się długa, choć oczywiście nie jest ona pełna. Jednak śmiercią przepełniony był nie tyko show biznes. Liczne zamachy terrorystyczne mające miejsce na terenie Europy Zachodniej odebrały życie wielu niewinnym ludziom, w tym ostatnio także polskiemu kierowcy tira – Łukaszowi Urbanowi, który walczył z zamachowcem za kółkiem samochodu.

Śmierć będąca implicite destrukcją zdaje się narastać. Niepokoje społeczne, zmiany geopolityczne, wymiany elit rządzących (których wisienką na torcie jest elekcja Donalda Trumpa, mającego za sobą karierę telewizyjną, a nie polityczną) wydają się wpływać na poczucie destabilizacji wśród ludzi.

Wszystkie te komponenty prezentują się bardzo interesująco w interpretacji antropologicznej. Z jednej strony możemy bowiem pisać o recepcji obecnych zmian (które bez wątpienia mają miejsce) i ich subiektywnym odbiorze (bez wątpienia także hiperbolizowanym, jakby bowiem nie patrzeć czasy w których żyjemy wydają nam się dużo bardziej niebezpieczne niż są, a śmierć wbrew pozorom nie czai się wcale za każdym rogiem w postaci uzbrojonego po zęby terrorysty w turbanie, jest to jedynie stereotyp wytworzony przez media). Z drugiej strony zdaje się, że owe poczucie destabilizacji ma swoje odzwierciedlenie w kwestiach bardziej… (sic!) metafizycznych.

O ile bowiem, z całą pewnością możemy mówić tu o subiektywnym odczuciu destabilizacji w społeczeństwie (zarówno polskim, jak i u innych nacji regionu euro-amarykańskiego) i prezentowaniu interpretacji rzeczywistości, a nie rzeczywistości jako takiej, przez media (śmierć w mediach, ukazywanie tylko części zamachów na europejskim czy amerykańskim podwórku, z pomijaniem tego, co dzieje się np. w Afryce, Azji czy w ogóle “mniej ważnych” z punktu widzenia naszej kultury zakątkach globu), to nie da się zaprzeczyć, że mamy do czynienia z wyraźnymi zmianami zarówno społecznymi, jak i politycznymi (a może nawet geopolitycznymi). Jak możemy przeczytać w politycznym miesięczniku opinii “Nowa Konfederacja”:

Zwolennikom tego ostatniego wypada powiedzieć, że przeszłość już nie wróci. Zachwyconym: ostrożnie z tą radością, „ciekawiej” wcale nie musi znaczyć „lepiej”. Status quo się sypie, ale co właściwie może je zastąpić?
Lokalistów wszelkiej maści łączy dziś oczywiście chęć wymiany elit i pogarda dla poprawności politycznej. To jednak tyleż medialne, co powierzchowne cechy. W polityce wewnętrznej kładą nacisk na bardziej solidarne reguły bogacenia się (jeśli nie radykalną redystrybucję), dając nowe życie hasłom starej lewicy, i co najmniej polemizują z ideologią multikulturalizmu. Zwykle postulują też potrzebę „udomowienia” gospodarki. W dyplomacji zapowiadają radykalny wzrost protekcjonizmu, ograniczenie swobody przepływu osób, często zmiany sojuszy³.

Nie jest zatem wymysłem twórców teorii spiskowych, że system, który znamy, ulega zmianie. Tymczasem, jak uważał Hegel, gdy coś jest rozumne, jest także rzeczywiste, stąd wniosek, że jeżeli coś przestaje być rozumne, przestaje też być rzeczywiste (nie w znaczeniu rewolucyjnym, co raczej stoickiej interpretacji bytu). Jeżeli więc dany porządek społeczno-polityczny przestał spełniać swoją funkcję i zaczyna zawodzić, znaczy, że zmiany są nieuniknione. Wszelkie zmiany jednak niosą ze sobą zrozumiały opór i niepokój.

Niepokój ten obecnie zaobserwować praktycznie wszędzie. Na facebookowym tablicach znajomych przy każdym dostępnym nekrologu nierzadko przeczytamy prośbę pełną rozpaczy: “niech ten rok już się skończy!” Coraz częściej owo emocjonalne wezwanie pada także ze strony mediów. Meksykański artysta Raúl Moyado Sandoval wydał książkę (nazwaną memografią) ilustrującą wydarzenia tego roku, który sam autor określił mianem el año de la verga (chujowym rokiem). 

Możemy zatem zauważyć, że recepcja społeczna zmian, które następują w ciągu ostatnich lat i, zwłaszcza, ostatnim roku jest oparta na bardzo konkretnych przesłankach. Trudno więc dziwić się na tak gorące reakcje w odpowiedzi na śmierci, które nastąpiły w ostatnich dwunastu miesiącach. Poczucie destabilizacji w społeczeństwie potęguje odejście jego idoli lub w ogóle przedstawicieli starej rzeczywistości (jak np. Fidel Castro). Tym samym współczesny odbiorca mający natychmiastowy dostęp do informacji ma poczucie uczestnictwa w wyjątkowym momencie w historii, porównywalnym do kosmogonicznego czasu początków, gdy świat dopiero się kształtuje, a do tego uformowania potrzebny jest mord założycielski. 

W ten sposób wydaje się, że zmiany społeczne są ilustrowane przez wydarzenia ostatniego roku: śmierć postaci historycznych ze sceny politycznej i artystycznej, będąca jedynie dopełnieniem medialnej śmierci ofiar zamachów terrorystycznych. Jeżeli dodać jeszcze do tego, iż numerologicznie 2016 jest 9, czyli końcem cyklu, mamy gotowy materiał dla poszukiwaczy teorii spiskowych lub miłośników ezoteryki. Przepełnienie świata wszechogarniającą śmiercią wyraża więc niepokój i zmiany mające miejsce w obecnych czasach. Tego typu zdarzenia można więc z pewnością porównać do przytoczonego wcześniej mitologicznego mordu założycielskiego z teorii Eliadego.


Przypisy:

¹ M. Eliade, Mity, sny i misteria, przeł. K. Kocjan, Warszawa 1999, s. 42.

² Tegoż , Czas święty i mity [w:] Antropologia kultury, red. A. Mencwel, Warszawa 2005, s. 108.

³ B. Radziejewski, Stare elity w miejsce nowych?, “Nowa Konfederacja”, nr 10/2016, dostęp 30.12.2016.

Comments: 3
  • egovimig
    4 years ago

    Bardzo ciekawy artykuł, choć trochę makabryczny 😀

  • 2 years ago

    I just want to mention I’m very new to blogging and seriously loved you’re page. Probably I’m likely to bookmark your blog . You surely have remarkable stories. With thanks for revealing your blog site.

Comment